Tylko u nas
28 czerwca 2019

Zapach Orientu... o powstaniu i planach Orientany mówi Anna Wasilewska

Kategoria: Z życia branży

– Przywiązujemy dużą wagę do zapachu naszych kosmetyków. W 2011 r., gdy zaczęliśmy działalność, byliśmy jedyną marką, która miała pachnące kosmetyki. Na rynku dominowały wówczas raczej te bezzapachowe. Stosujemy głównie olejki eteryczne, więc zapachy naszych kosmetyków są również pochodzenia naturalnego – mówi Anna Wasilewska, twórczyni i właścicielka firmy Orientana.

Zapach Orientu... o powstaniu i planach Orientany mówi Anna Wasilewska

Nazwa firmy kojarzy się z Orientem, wschodem… Czy pomysł na stworzenie własnej marki wynikał z fascynacji tym rejonem świata?

Dokładnie tak. Zanim stworzyłam Orientanę, pracowałam, jak wszyscy, którzy teraz tworzą nowe biznesy, w korporacji. Nie jest to dla kobiety łatwa droga zawodowa, zawsze jest tzw. „szklany sufit”. W momencie, kiedy zaczęło mi to przeszkadzać, rozpoczęłam poszukiwania własnego pomysłu na biznes.

Tak się złożyło, że w tym czasie zmieniłam tryb życia na bardziej naturalny, zainteresowałam się ekologią, filozofią życia zgodnego z naturą, i oczywiście naturalnymi kosmetykami. Sporo podróżowałam wraz z rodziną po Azji. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak raz się pojedzie do Azji, to już się nie będzie chciało jeździć w inne rejony świata. To prawda.

Co panią tam tak urzekło?

Zafascynował mnie tamtejszy sposób życia, bardzo slow, tak inny i zdecydowanie zdrowszy od europejskiego. Od zawsze interesowałam się botaniką, więc chętnie zdobywałam tam także wiedzę o roślinach azjatyckich na różnych kursach.

To wszystko złożone w całość pozwoliło mi podjąć decyzję o stworzeniu własnej marki kosmetyków naturalnych. W 2010 roku zarejestrowałam firmę, rok później na rynku pojawiło się pierwsze 9 produktów.

Tak naprawdę planowałam mieć tylko sklep internetowy, ale pod własną marką, ponieważ nie chciałam sprowadzać kosmetyków, tylko je produkować. Uważam, że jeśli coś firmuję swoim nazwiskiem, to muszę być od A-Z za to odpowiedzialna. Chciałam opierać się na formulacjach azjatyckich, nieznanych do tej pory w Europie czy Polsce. Wiedziałam, że marka dzięki temu będzie autentyczna i unikalna.

Początkowo myślałam o pozostaniu wyłącznie w Internecie, bo 8 lat temu wysyłkowa forma sprzedaży indywidualnej dopiero się rozwijała. Odzew klientek był jednak tak duży, że zdecydowałam się na współpracę ze sklepami stacjonarnymi. Poszło falą, byliśmy jedną z pierwszych marek naturalnych w Polsce i myślę, że fakt, że zaczęliśmy sprzedaż poza internetem w 2011 r., pozwoliło nam mocno ugruntować markę na rynku i w świadomości konsumentów. W wiodących sieciach drogerii, gdzie jesteśmy obecni z coraz większym asortymentem, Orientana jest naturalną marką nr 1 lub 2. To ogromny sukces!

Przygotowując receptury, kierujecie się zasadą Ajurwedy…

Korzystamy z azjatyckiej medycyny naturalnej i bardzo szeroko z Ajurwedy, gdzie istnieje zasada, że to, co się nakłada na ciało, powinno nadawać się do zjedzenia. Osobiście bardzo restrykcyjnie pilnuję składów i w naszej formulacji mogą znajdować się tylko składniki naturalne albo pochodzenia naturalnego. Nie ma również mowy o korzystaniu z jakichkolwiek składników, przy których produkcji czy testowaniu cierpiałyby zwierzęta. To dla mnie bardzo ważne.

Czym się kierujecie, wprowadzając nowe produkty – potrzebami płynącymi z rynku czy trendami?

Mamy bardzo dobry kontakt z klientami i podczas targów, spotkań dowiadujemy się, jakie problemy mają konsumenci. Kosmetyki tworzymy pod problemy, nie kierujemy się kryterium wiekowym.

Kiedy znamy już potrzeby, szukamy skutecznego składnika z odpowiedniej azjatyckiej rośliny. Czerpiemy głównie z opracowań ajurwedycznych – to pierwsze, najważniejsze źródło. Jakiś czas temu roślinami azjatyckimi zainteresowali się naukowcy, szczególnie amerykańscy. Dzięki temu mamy dzisiaj do dyspozycji bardzo dużo materiałów naukowych, badań, które potwierdzają to, co ponad 1000 lat temu powstało w księgach Ajurwedy.

Następnie doktor Ajurwedy układa nam formulacje. On wie, jakie składniki będą się wzajemnie uzupełniały i wspomogą swe działanie na zasadzie synergii. Jak mówiłam, nie używamy żadnych składników pochodzenia zwierzęcego, które pozyskuje się, powodując ich cierpienie. Dlatego nie stosujemy w naszych kosmetykach popularnego ostatnio jadu żmii. Żmije są niestety uszkadzane podczas pobierania tego składnika. Mocno stawiamy za to na śluz ślimaka, który ma niesamowite działanie na skórę, a na potrzeby Orientany jest pobierany w sposób ekologiczny.

NASTĘPNA STRONA

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ