Za kulisami sukcesu... Najważniejsze to słuchać rynku i klientów. Rozmowa z Józefem Szmichem
– Produkowanie kosmetyków w tzw. okresie transformacji było jak tworzenie nowej rzeczywistości. Rynek kosmetyków do pielęgnacji ciała i włosów dopiero się kształtował – brakowało dosłownie wszystkiego: infrastruktury, nowoczesnych surowców kosmetycznych i sprzętu do ich wytwarzania. Istniało natomiast ogromne zapotrzebowanie na te produkty – mówi dr Józef Szmich, założyciel firmy Delia Cosmetics.
.png)
Aldona Senczkowska-Soroka: Jak to się stało, że w 1998 r. z wykładowcy akademickiego stał się pan biznesmenem działającym w branży kosmetyków?
Józef Szmich: Będąc nauczycielem akademickim na Wydziale Chemii Spożywczej Politechniki Łódzkiej – nawiasem mówiąc: kiepsko zarabiającym, z dwójką dzieci – właśnie w produkcji kosmetyków dostrzegłem szansę na zarabianie „lepszych”, większych pieniędzy.
Wspólnie z trzema kolegami, inżynierami: mechanikiem i dwoma chemikami, założyliśmy w roku 1998 spółkę kosmetyczną „Venta”, produkującą kosmetyki o nazwie „Venita”. Zaczęliśmy od farb do włosów, a następnie rozszerzyliśmy produkcję o rozjaśniacz do włosów oraz hennę do brwi i rzęs. To były hity! Odnieśliśmy sukces marketingowy i finansowy. Po pewnym czasie sprzedałem jednak swoim do
tychczasowym partnerom udziały w firmie „Venta” i w roku 1998 założyłem – wspólnie z żoną Aliną – spółkę „Delia Cosmetics”, która do dziś nieustannie się rozwija, obecnie zatrudniając ok. 500 pracowników. Produkowanie kosmetyków w tzw. okresie transformacji było jak tworzenie nowej rzeczywistości. Przypomnę, że wcześniej Polska osiągnęła bardzo dobrą pozycję zarówno na rynku krajowym, jak i „bratnich” krajów socjalistycznych, gdzie główne role odgrywały: Pollena Ewa, Celia i Miraculum, a marki perfum „Być może” i „Pani Walewska” znane były od Warszawy po Czukotkę. Rynek kosmetyków do pielęgnacji ciała i włosów dopiero się jednak kształtował – brakowało dosłownie wszystkiego: infrastruktury, nowoczesnych surowców kosmetycznych i sprzętu do ich produkcji. Istniało natomiast ogromne zapotrzebowanie na te produkty.
Jakie były największe wyzwania przy budowie pierwszych laboratoriów kosmetycznych w latach 90.?
To było jak tworzenie nowej rzeczywistości. Brakowało infrastruktury, nowoczesnych surowców, sprzętu i wyraźnych standardów jakościowych. Ważne stało się, aby utrzymać równowagę między bezpieczeństwem, efektywnością i opłacalnością produkcji. Znaleźć do
stawców, nauczyć się nowych procesów, dopasować produkcję i rozwijać zespół właściwie od zera. Pierwsze laboratoria nie były imponujące, ale pamiętam je jako miejsca intensywnej pracy i nauki na błędach.
Pierwsze sukcesy to…
Pierwszym wielkim sukcesem rynkowym były nasze produkty do farbowania włosów i rzęs oraz rozjaśniacz do włosów, które szybko zdobyły popularność na rynkach wschodnich. W ciągu pierwszego roku osiągnęliśmy obroty rzędu kilku milionów dolarów, co dla małej firmy było ogromnym osiągnięciem. To pozwoliło nam zainwestować w rozwój nowych produktów i rozbudowę zakładów.
Ciąg dalszy czytaj w cyfrowym wydaniu czasopisma Kierunek Farmacja (s. 74)
Rozmawiała Aldona Senczkowska-Soroka, redaktorka czasopisma „Kierunek Farmacja”





Komentarze